Boston planowalismy zobaczyc z Anetka juz od dawna, bodajze jakies ostatnie 3 lata. Jednakze ten plan zrealizowalismy dopiero w tym roku. Wraz z nami w wycieczce uczestniczyli nasi serdeczni przyjaciele Iwona P. oraz Lukasz P.
Wyjechalismy w sobote z samego rana, zostawilismy samochod w Stamford, CT skad jechalismy juz wraz z Lukaszem & Iwonka. Wiedzielismy, ze pogoda bedzie nam sprzyjac, gdyz sprawdzalismy ja bodajze codziennie, a poza tym wierzylismy ze sloneczko nie splata nam psikusa. Identycznie bylo z dojazdem do Bostonu. Trzy godziny uplynely nam na tysiacu rozmow o zyciu i smierci, wymianie zdan oraz smiechu co nie miara. Bez zadnych korkow dojechalismy do Bostonu na 11 przed poludniem. Anetka byla nasza pilotka i to Jej nalezy sie uklon za przygotowanie trasy wycieczki.
Od samego poczatku szukalismy Harvard Square. Okazalo sie jednak, ze wyladowalismy troszke w innym miejscu. Nie tracac dobrego humoru, zmienilismy nieco nasze plany i pojechalismy do muzeum nauki (Museum of Science). Po 2-3 godzinach zwiedzania, wybralismy sie w kierunku centrum Bostonu i udalo sie nam znalezc w koncu Harvard Square. Urocze miejsce, z duza iloscia mlodych ludzi, smiechu, zabawy, kafejek, sklepikow, itp. Tam chodzac pomiedzy uliczkami dalismy sie w koncu namowic na prosby Lukasza P. odnosnie sesji zdjeciowej. Jego pelne wyobrazni dziela mozna ogladac zarowno na naszej stronie ze zdjeciami Picassa, jak i na Lukasza Website, ktorej odnosnik mozna znalezc w dziale “Rozne”.
Dzien drugi rozpoczelismy od mocnych wrazen, ktorych dostarczyla nam Iwonka P. Okazalo sie bowiem, ze portfel (wtedy jeszcze tego nie wiedzielismy) pozostal w hotelu. Na szczescie nie ogarnela nas panika, tylko ze stoickim spokojem skontaktowalismy sie z hotelem, a tam okazalo sie ze owszem Ktos znalazl portfel. A wiec w samochod i w droge. Po godzinie zaparkowalismy na tym samym parkingu w centrum Bostonu i ruszylismy ta sama droga po raz kolejny. Tym razem mocnych wrazen dostarczalo nam juz miasto.
Z gory zaplanowalismy, ze bedziemy poruszac sie wzdloz tzw Freedom Trial. Rozpoczelismy od Public Garden Park (zalozonego w 1837 roku), gdzie skorzystalismy z przejazdzki lodzia po Lagunie (SwanBoat – 15 minutowa przejazdzka w cenie $2.75 dorosli, dzieci $1.50 ) oraz pocykalismy troszke fotek. Stamtad przeszlismy do Boston Common – najstarszy park w USA, zalozony w 1634 roku (swoje przemowy wyglaszali tutaj m.in. Martin Luther King Jr., czy np Jan Pawel II), gdzie swoj poczatek ma wlasnie Freedom Trial. Trasa jest super oznaczona, czego przyznaje nie zauwazylismy od samego poczatku. Okazuje sie bowiem, ze caly szlak ciagnie sie wzdluz linii ulozonej z kostki lub ewentualnie wymalowanej czerwona farba. Szansa na zgubienie = 0%. Idac ta trasa mozna zobaczyc wiele ciekawych i historycznych miejsc.
1. Pierwsza publiczna szkola w Ameryce Pln. zalozona przez Purytan w 1653 roku (wraz ze statua Bena Franklina) – School Street, Boston
2. Massachusetts State House z 1798 roku, kopula pokryta m.in 23 karatowym zlotem – Beacon Street & Park Street (obok Boston Common)
3. Park Street Church (kiedys magazyn – 1809 rok) – Park Street & Tremont Street
4. Old State House (1713 rok) – budynek w stylu gregorianskim okupowany przez brytyjczykow w czasie rewolucji, 18 lipca 1776 z jego balkonu odczytano dokument niepodleglosci (wejscie $5, dzieci $1)
5. Boston Massacre Site – obok Old State House
6. Old North Church (znany jako “Kosciol Chrystusa w Miescie Boston” – Kosciol Episkopalny z 1723 roku – najstarszy Kosciol w Bostonie) – 193 Salem Street, Boston
7. Paul Revere House (zbudowany okolo 1680 roku, najstarszy budynek w Dolnej Czesci Bostonu) – Paul Revere wraz z rodzina mieszkali tutaj w atach 1770-1800 – 19 North Square, North End (wejscie $3, studenci $2.5, dzieci $1)
8. King’s Chapel and Burying Ground
9. Bunker Hill Monument (tutaj rozegrala sie najwieksza bitwa w regionie w czasie Rewolucji – 16 czerwca 1775. Aby wejsc na sama gore trzeba pokonac 294 schodow – bardzo, bardzo, bardzo wyczerpujace)
10. Boston Harbor & Boston Wharf
11. Zakim / Bunker Hill Bridge (ciekawa konstrukcja)
Do zwiedzania jest w Bostonie wiele miejsc, stad tez zapewne pominelem w opisie wiele ciekawych miejsc. W centrum miasta widzielismy super wystepy gimnastykow, wow Lukasz byl nawet ich uczestnikiem ……. mamy to uwiecznione na zdjeciach. Bylismy w super restauracji, gdzie siedzac na swiezym powietrzu moglismy obserwowac codzienne zycie – mnostwo ludzi.
Ciekawa forma zwiedzania moze byc skorzystanie z tzw Trolley Tour. Jedziesz ulicami Bostonu, przewodnik opowiada o historii, itd. Nam udalo sie, przez przypadek, skorzystac z tej przyjemnosci. Widzielismy tez tzw. Duck Tours ………. jedziesz ulicami, a nawet ”jedziesz rzeka” …. jest to bowiem amfibia.
Kazdy z nas zwrocil uwage na duza przyjaznosc ludzi. Chetnie udzielali pomocy, usmiech na twarzy, nie bylo grymasow, zlosci, itp. Dla ludzi z Nowego Jorku moge powiedziec, ze nowojorczycy nie do konca sa tam mile widziani. Oczywiscie wszystko odbywa sie na zasadzie zartu, jednakze jak wiadomo jest w tym jakis przekaz.
Wracajac do tematu hotelu. Jak praktyka pokazuje, hotele poza centrum sa zawsze tansze. My postanowilismy przenocowac w Waltham, MA – jakies 20-25 minut od Bostonu. Przyznaje, ze wybor byl jak njbardziej trafny. Wybralismy Hyatt Summerfield Suites. Byl to pelny Suite (sypialnia, pokoj goscinny, lazienka, w pelni wyposazona kuchnia), o bardzo dobrym standardzie. Do tego otrzymalismy jeszcze sniadanie za darmo, parking za darmo; basen byl, ale niestety bylo za zimno na jakakolwiek kapiel. To wszystko w cenie jakies $115 na 4 osoby.
Z reka na sercu moge powiedziec, ze jest to kolejne miasto (po San Francisco, CA), ktore naprawde przypadlo zarowno Anetce jak i mi, do gustu. Nawet Lukasz P., ktory nie przepada za duzymi miastami jak Nowy Jork, stwierdzil, ze Boston naprawde mu sie podoba i moglby w nim zamieszkac. Boston wyroznia sie polaczeniem starosci (budynki, miejsca z XVI/XVII wieku – z nowoczesnoscia); jest tam sporo mlodych ludzi – studentow, ktorzy sprawiaja, ze to miasto ma swoj przyslowiowy klimacik. Jesli dodamy do tego troszke zalecialosci europejskich (brytyjskich), duza ilosc kafejek, barow, zieleni prawie na kazdym kroku – to miasto nie moze nie uchwycic swoim urokiem.
Najlepszym sposobem na sprawdzenie tych wszystkich informacji bedzie poprostu podroz do Bostonu, MA. Jak Ktos ma ochote zobaczyc zdjecia – zapraszam.
Zycze udanych wojazy i duzo zwiedzania.






